Afera prototypowa, czyli iPhone z San Jose


W sieci zagrzmiało od wiadomości o nowym iPhonie. Zaraz, co? Otóż w pewnym barze w San Jose pewnemu programiście Apple został skradziony iPhone, mający na sobie osłonę maskującą iPhone’a 3G oraz 3GS. Po jej zdjęciu, ukazało się nieco inne urządzenie, niż do którego się przyzwyczailiśmy.

Większość osób, w tym autor tego newsa,  po pierwszych zdjęciach sądziło, że to fake.  Urządzenie trafiło w ręce serwisu Gizmodo, który kupił urządzenie za – bagatela – 5000$. Ci dokonali dokładnych oględzin, i jednogłośnie ogłosiło, że to nie może być fake z powodu niesamowicie dopracowanych elementów. Urządzenie ma mieć:

  • przednią kamerę
  • większy i lepszy obiektyw tylnego aparatu
  • diodę flash
  • wejście na MicroSIM
  • mikrofon obok gniazda słuchawkowego
  • okrągłe przyciski głośności
  • większą rozdzielczość
  • kwadratowy design
  • wagę cięższą o 3 gramy
  • baterię większa o 16%

Po publikacji zdjęć, filmów oraz wiadomości, podobno sam Steve Jobs kontaktował się z redakcją serwisu Gizmodo w sprawie oddania prototypu. Niedługo później list do redakcji wysłał wiceprezes Apple, również w sprawie zwrotu urządzenia. To ostatecznie wszystko potwierdziło – iPhone z San Jose to oficjalny prototyp.

Samo Gizmodo wyraziło chęć oddania iPhone’a, przedtem jednak go rozkręciło i dokładnie obejrzało wszystkie części, robiąc przy tym zdjęcia.

Mniej więcej, w tym samym czasie, do akcji została włączona policja. Apple na ich wniosek sprawdza, jak doszło do kradzieży iPhone’a, oraz czy przeciwko Gizmodo można wystosować pozew (serwis może trzymać się wersji, że nie wiedział, aby prototyp miał być kradziony – przypominam,  redakcja odkupiła telefon za 5000$ od znalazcy aka złodzieja).

Jednego nie możemy być pewni – czy to rzeczywiście ostateczny iPhone, czy akcja kontrolowana by Steve.

Wczejszy wpis Konkurs na najlepszego uploadera Windows Mobile!
Następny wpis Własny głos w Ovi Maps