Jedzie biedny Mikołajek, nie ma nawet paczki fajek. Sprzedał sanki, renifera, jest wku****** jak cholera. Buty mu się roz******, choć harował przez rok cały. Kalesony ma podarte, futro także gówno warte. Nie pomoże mu nikt w biedzie, wciąż wpi****** zgniłe śledzie. Dawno zgubił już prezenty...