Przyzwyczaiłeś się do myśli, że dzięki komórce czy laptopie z wifi możesz praktycznie w każdym miejsu -- a szczególnie na dużych, wielkomiejskich osiedlach -- korzystać z darmowego dostępu do internetu?Wszystko wskazuje na to, że podłączanie się do cudzych, nawet niezabezpieczonych hotspotów jest takim przestępstwem jak każde inne pajęczarstwo.
Wszystko za sprawą ustawy z 24 października 2꤀꤀8 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (opublikowana w Dz.U. nr 214 poz. 1344 z 3 grudnia), która gruntownie zmieniła m.in. brzmienie art. 267 kodeksu karnego.
I tak art. 267 par. 2 kk otrzymał brzmienie -- to zupełna nowość w naszym porządku prawnym, porównywanie normy do jego brzmienia przed 18 grudnia nie ma sensu - "Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego".
Dotąd karze podlegał "klasyczny cracking" czyli przełamanie zabezpieczeń informatycznych w celu uzyskania dostępu do informacji, włącznie z postaciami kwalifikowanymi -- zakłócaniem pracy systemów, niszczeniem zapisanych informacji -- a także pajęczarstwo, definiowane jako włączenie się do urządzenia telekomunikacjnego w celu uruchomienia na cudzy rachunek impulsów telefonicznych (art. 285 par. 1 kk).
Działaniem indyferentnym prawnie było natomiast podłączanie się do niezabezpieczonej, bezprzewodowej sieci internetowej. Karze podlegać mógł wyłącznie ten, kto w celu uzyskania takiego dostępu przełamywał istniejące zabezpieczenie.
Ale ryzykiem dla wielkomiejskiego wędrowcy, któremu komórka z obsługą wifi pozwala czuć się obywatelem świata, jest nowe brzmienie art. 267 par. 2 kodeksu karnego. Karze do 2 lat pozbawienia wolności podlega bowiem już sam fakt uzyskania nieuprawnionego dostępu do systemu informatycznego. Nie trzeba nic przełamywać, nie trzeba nic wykradać, nie trzeba nic niszczyć. Wystarczy się podpiąć -- bez znaczenia czy wtykając RJ w laptopa, czy łapiąc sygnał niezabezpieczonego rutera.
Źródło: Olgierd.bblog.pl