Facet przyszedł na rozmowę o pracę. W kolejce stało wielu inteligentów (tak mu się przynajmniej zdawało). Wszedł i podał swoje CV.
Imię i nazwisko- xxx
Omijając zbędne teksty...
Wykształcenie- żadne.
Od razu dostał nową pracę. Dlaczego?
W żłobku uczysz się lenistwa- robisz co chcesz, nikt Cię do niczego nie zmusza, bawisz się świetnie.
W podstawówce zaczyna odbijać Ci szajba- robisz coraz więcej głupich rzeczy, posłuszeństwo Ci się nudzi.
W gimnazjum myślisz, że już jesteś dorosły, chodzisz na pierwsze mocno zakrapiane imprezy, robisz z siebie pajaca by zdobyć pierwszą dziewczynę.
W liceum/technikum/zawodówce masz już 18 lat- myślisz, że jesteś dorosły; jesteś kimś, poznałeś życie. Tak naprawdę nie jesteś zbyt mocny- cały czas mieszkasz z matką, rodzice dają Ci kieszonkowe i na tym kończy się Twoja dorosłość.
Na studiach już trochę przeżyłeś- setki imprez, prace magisterskie z internetu. Lecz nadal nie poznałeś życia.
A facet, który przyszedł na rozmowę o pracę nie chodził do żadnych szkół. Miał dużo czasu na obserwowanie ludzi z boku; analizowanie ich błędów, wychwytywanie dobrych cech i przyswajanie ich do siebie. Był wyjątkiem, a oni są na wagę złota.
P.S. Nie rzucaj szkoły z powodu tego co napisane jest w tym tekście, robiłem sobie tylko jaja :p