* Dr Chase: Czy głowa nadal cię boli? Nate: Czy ty jesteś kretynem? Matka Nate'a: Nate! Nate: Ściskam głowę z bólu, a ten mi się pyta, czy mnie boli. [Do Chase'a] Kim ty jesteś, studentem medycyny? Wyglądasz, jakby ci nadal urządzano przyjęcia urodzinowe. * Dr House: [do Cuddy] Aha, prawie zapomniałem, muszę dać 16-letniemu pacjentowi magiczne grzybki, by wyeliminować bóle głowy. W porządku? Dr Cuddy: [sarkastycznie] Żaden problem. [House uśmiecha się i wychodzi. Cuddy w panice biegnie za nim] Dr Cuddy: To był sarkazm! Dr House: W raporcie nikt się nie pozna... * Nate: Hej, Doktorze X, wiem, że wypruwasz sobie flaki, próbując mnie ratować... Dr Foreman: Nie. W porządku. Nathan: Nie chciałem ci dziękować. Chciałem tylko powiedzieć, że jesteś w tym do bani. Dr Foreman: Robimy, co w naszej mocy. Nate: O to mi właśnie chodziło. Wasze „robienie, co w waszej mocy” jest do bani. * Nate: [do Doktora Foreman'a] Czy ludzie uważają na to, co mówią, kiedy jesteś obok? Dr Foreman: Czemu? Ponieważ jestem czarny? Nate: Nie. Ponieważ jesteś gejem. * Nate[do House'a który wchodzi z szachownicą]: Kim jesteś? Dr House: Doktor o lasce! * Dr Chase: No i jest wtorek. Dr Cameron: Wiem. Dr Chase: Lubię cię. Dr Cameron: Wiem. Do zobaczenia w następny wtorek. * Dr Chase: Nienawidzę tego dzieciaka. Dr House: Lubię tego dzieciaka. Dr Chase: Jeszcze go nie poznałeś. Dr House: Wiem, że go nie cierpisz. Co jeszcze muszę wiedzieć? * [Podczas partii szachów] Dr House: Wiesz, istnieje cienka linia między udręczonym geniuszem a niebezpiecznym dzieciakiem, który nie może poderwać dziewczyny, ponieważ budzi strach. * [Podczas partii szachów] Dr House: Na arogancję trzeba sobie zasłużyć. Powiedz mi – czym zasłużyłeś na swoją? Nate: Ja potrafię chodzić. Dr House: Ja nie krwawię z penisa. * Dr House: Nienawidzę tego dzieciaka. Dr Foreman: Lubię tego dzieciaka. * [Dzień po przegranej przez House'a partii szachów] Dr House: Nie musiałem bić twojego gońca. Mogłem ruszyć hetmanem na D6, omijając przeszkodę. Potem wieżę na E8, atakują pionka przy królu. Straciłbym na wymianie figur, ale wygrałbym partię. [Wstaje i zaczyna wychodzić] Nate: Wiem. [House obraca się zaskoczony.] Nate: Blefowałem. I dlatego... przegrałeś. [House nie wie, co powiedzieć. Odwraca się i wychodzi.] Dr House: [pod nosem] Palant.
Dr Wilson: Ukradłeś mi pacjenta!
Dr House: A ty porwałeś moją gitarę!
Dr Wilson: To jest ona?!
Dr House: Zdecydowanie to nie jest facet!
[Włamując się do domu pacjenta]: * Dr Wilson: Na YouTube wyglądało to łatwiej.
Dr House: [z wrzaskiem do Wilsona] Hej, Wilson! Idę wycinać oko pacjentowi! Chcesz popatrzeć?
Dr Wilson: [radośnie] Jasne! * Dr House: Gość w śpiączce potrzebuje kablówki. Tylko kobiecy bilard utrzymuje go przy życiu. * Dr House: Badania przeprowadzane w największych szpitalach dowodzą, że szczęśliwi pacjenci szybiej dochodzą do zdrowia. Badania przeprowadzone na moim wydziale dowodzą, że telewizja uszczęśliwia. Najlepszy efekt odnoszą kanały premium. * Dr House: No świetnie... Kablówki dostać nie mogę, ale biegun południowy w HD owszem. * Dr House: Na ostrym dyżurze trzeba wciąż stać, więc Cameron na pewno popełni jakiś błąd. Znajdźcie go, żebym mógł ją szantażować. * Dr House: Ból po prawej stronie, wymiotowanie... A teraz uraz płuca, bez żadnego powodu. Brzmi dziwnie. Pewnie jest dziwne. Dr Foreman: Powinniśmy o tym pogadać, a potem oddzwonić. Dr House: Nie przejmuj się. Dopilnowałem, żebyśmy mieli taryfę na tanie połączenia z biegunem. * Dr Foreman: [zakrywając mikrofon] Rak wyjaśnia objawy. Jakiś guz w płucu lub nerce, który wyrzucił zakrzep do innego narządu. Dr House: I boisz się, że guz mógłby to podsłuchać? Zorientuje się, że się na niego czaimy? * Dr Willson Nie lubisz jej, bo jest psychiatrą. Dr House: Jestem skomplikowanym człowiekiem. Nienawidzę jej z wielu powodów. Dr Willson: Nigdy wcześniej nikt nie oczerniał tak zawodu, którego sam tak desperacko potrzebował. Dr House: Ty dość często pojeżdżasz z prostytutek... * Dr Willson: Pierwszy to powiedziałem. Dr House: Zaskakująco spokojnie... Tuż po tym, jak przez pół minuty się z tobą droczyłem, a ty nie narzekałeś ani nie analizowałeś owego droczenia. Dr Willson: Zachowywałem się dojrzale. Dr House: W lawendowej koszuli. Z jakiegoś powodu jesteś szczęśliwy. Dr Willson: Jak śmiesz? (...) Dr House: Nosisz tę koszulę dla kogoś. Dr Willson: Dla Departamentu Zdrowia. Krzywo patrzą na onkologów w topless. * Dr Willson: Szok, sos do spaghetti nie działa jako barwnik dla tkanki węzła chłonnego. Spróbuję kawy. * Dr House:[Do pacjentki stacjonującej na biegunie] Złe wieści są takie, że z nerkami przegrywasz 0:2. Cate (pacjentka): A są jakieś dobre wieści? Wróciłeś do domu. Dr House: Pewnie. Tu mam kablówkę. I mogę pracować bez spodni. * Dr House: Każdy człowiek jest nieszczęśliwy. Nie można tego zmienić, bo nie zmieniają się ludzie. Cate: Chciałbyś w to wierzyć, bo wtedy uwalniasz się od odpowiedzialności za swoje nieszczęście. * Dr House:[na widok kobiety, z którą umówił się dr Willson] Bezwzględna Ździra? Dr Willson: Ja nazywam ją Amber. * Dr House: Ludzie się nie zmieniają. Na przykład ja będę stale powtarzał „ludzie się nie zmieniają”. * Amber: Cześć Greg. Mówię ci Greg, bo teraz jesteśmy równi, jeśli chodzi o status społeczny. Dr House: A ja mówię ci Bezwzględna Suka, quod erat demonstrandum. A łaciny używam, żeby pokazać, jaki ze mnie dupek. * [Do Wilsona w rozmowie o Amber] Dr House: Chwileczkę, nie chodzi tu tylko o seks. Podoba ci się jej osobowość. Lubisz to, że nie zwraca uwagi na innych, rozpycha się łokciami i nie obawia się konsekwencji. Lubisz, kiedy kogoś upokarza, jeśli to przynosi korzyści... [otwiera szeroko oczy] Mój Boże! Ty sypiasz ze mną! * [Rozmowa o Amber] Dr Cuddy: Jesteś pewien, że ona nie chce zaciągnąć cię do swego legowiska, powiesić do góry nogami i złożyć w tobie jaj? Dr Wilson: Świetne przebranie, House. * Dr Wilson: [Do House'a] C'est la vie. Mówię po francusku, bo jesteś dupkiem. * Dr House: Cóż, w tej świątyni ja jestem doktorem Jahwe! * Dr House: Skończ z tym, a praca będzie twoja. Amber: Jest tam zawarty paragraf typu Rzucić Wilsona? Dr House: To standardowy kontrakt, który podpisuje każdy pracownik. * Dr House: [Do Wilsona] Uznałem, że mogłeś trafić gorzej niż na moją żeńską namiastkę. * Dr House: [Do Wilsona] Jeśli coś się w tobie zmieni, to czy może to być ta część, która ściga mnie po korytarzach i usiłuje zmienić? * Dr Wilson:[O swej rezygnacji] Chcę trochę zmienić otoczenie. Dr House: Kup sobie paprotkę! * Remy: To doktor House, jest zbyt błyskotliwy, by się przedstawiać. * Dr House: Otarcie się o śmierć nic nie zmienia. Śmierć zmienia wszystko. * Dr Cuddy: [o Wilsonie] Kiedy ostatnio z nim rozmawiałeś? Dr House: To chyba było wtedy... Kiedy umarła jego dziewczyna? Chciał być sam. Rozważałem możliwość bycia potwornym wrzodem na dupie, ale nie chciałem włazić na twoje terytorium. * Dr House: Ludziom przytrafia się to, co się przytrafia, a nie to, na co zasługują. * Dr House: [Do Trzynastki] Ludzie umierają! Ty, Amber, wszyscy. Nie zachowuj się, jakbyś to dopiero odkryła. * Dr Wilson: Może przystaw sobie pistolet do głowy. Dr House: Twoje sumienie krwawi bardziej niż moja głowa... SMS. Serce pacjentki stanęło. Ojej... Dr Wilson: Naraziłbyś pacjentkę z powodu... Dr House: Jeśli Cię to zatrzyma... Twoja przyjaźń znaczy dla mnie więcej niż ta pacjentka. Dr Wilson: Każdy z nas musi zrobić to, co jest dla niego dobre. Dr House: Jasne. Tylko mnie to przyjdzie łatwiej. * Dr Taub: [o House] Dzwoniłem trzy razy, nie odebrał. Co mamy zrobić? Dr Cuddy: To, co byście zrobili, gdyby tu był. Dr Taub: Spytalibyśmy go, co mamy zrobić.