W mnie też jak było wylko cała klasa. mieliśmy w sali katechetycznej na paterze i otwieraliśmy okno i przez nie wyrzucaliśmy plecaki książki zeszyty i co nam wpadło pod ręke. Ja siedziałam z kolegą w ostatniej ławce . TO zawsze zostawialiśmy sniadanie na religie i jak ona zaczeła coś pierdolić to my jedliśmy kanapki i stukaliśmy butelkami z picie o siebie i muwiliśmu " Za niezdrowie Katechetki" Były łach albo ścigaliśmy sie kto pierwszy fikołkami bedzie pzy tablicy . lub jak kończylićmy ( rok szkolny ) to wysmarowaliśmy łaski klamki i wszystko co było w tek salli klejem . POd mani były kible to chodziliśmy tam i zakaliśmy wszystkie kible papierem zeszytami mydłem to co sie znajdowało w poblizu .a na religii wiele razy 12 osob sie nawalalo sluchalo muzy gralo na telefonie i raz ktos ze szpilki szczelil do pani a jej to nawet nie bolalo i pare razy laserem ja swiecilismy po oczach i sie nie kapnela