Ja kroję ping ponga na kilkanaście części, mieszam z saletrą i dodaję około jedną trzecią cukru w porównaniu do saletry. Zamykasz w czymś, robisz małą dziurkę i też nieźle dymi. Ja tak robię na mecze GKSu RuszCovia.
to chyba zalezy od tego ile jest pileczke uzywanych i od inteligencji osob ktore to robia bo wszystko jest dla ludzi i z wszystkiego mozna zartowac, ale musza byc jakies granice